ADOPCJA SERCA

Garść informacji z pola misyjnego.

Kochani, mówi się  „ że pieniądz nie daje szczęścia”, a ja pragnę tym razem ukazać Wam, że pieniądz może uszczęśliwić człowieka.  Przykładem są nasze dzieci, część z nich na pewno by nie poszła nigdy do szkoły i analfabetyzm rozszerzałby się z roku na rok. Nasze dzieci zaadoptowane w Kamerunie  czy w Rwandzie są szczęśliwe, radość widać na każdym kroku z tego, że mogą chodzić do szkoły. Już pisałam wcześniej, że idąc do szkoły, mniej pracują fizycznie na polu, dostaną lek gdy są chorzy lub od czasu do czasu coś do zjedzenia do syta. Gdy zajdzie potrzeba dostaną artykuły szkolne czy ubranie.

Wspomnienia siostry Teresy.

Charlin ( chłopiec ze zdjęcia) – proszę zwrócić uwagę na jego nóżki, on był postawiony na nogi tylko do zdjęcia na placu szkolnym, sam nie zrobił kroku. Jego brat starszy przynosił go do szkoły na plecach, sadzał na ławce szkolnej w klasie i po lekcjach wracał, aby go zabrać do domu. I tak było każdego dnia. Do domu ścieżką przez busz musieli przejść kilka kilometrów. Charlin pochodzi z bardzo biednej rodziny, mama prawie niewidząca i kilkoro rodzeństwa. On jest jednym z młodszych. Bardzo chciał chodzić do szkoły. Kiedy otrzymałam to zdjęcie do adopcji, zrozumiałam od razu, że to dziecko potrzebuje czegoś ode mnie. Jego wzrok tak mnie dotknął, że musiałam nawiązać kontakt z misjonarką s. Orencją, aby nim się zainteresowała bliżej. Powiedziałam, że wszystko zrobię aby mu pomóc. Wtedy właśnie dowiedziałam się, że to dziecko nie chodzi, ma bardzo chore nogi i pełne otwartych ran. Dzięki Waszej pomocy, a odzew był zaskakujący, został zoperowany, obie nogi na raz , cierpiał bardzo, długo leżał w szpitalu ( a pobyt w szpitalu płatny ) bo w domu nie było warunków. 

Po pięciu latach gdy byłam w Kamerunie, rozpoznałam go w jednej z klas szkolnych w ubogiej szkole na wsi. Poprosił s. Orencję, aby mógł mi pokazać jak biega. Widziałam na własne oczy jego bieg i jeszcze bardziej jego szczęśliwe oczy. Mówił mi, że gra w piłkę z kolegami i pomaga w pracy na polu. Dziś, miło  popatrzeć na to zdjęcie. Jego roześmiana buzia i szczęśliwe oczy oraz ubiór. Pieniądze dobrze wykorzystane dają szczęście. Charlin jest przykładem wielu szczęśliwych dzieci zaadoptowanych przez nas. Chwała Panu.

Na zakończenie, chcę zaznaczyć, że w dowód wdzięczności za Waszą pomoc dzieciom i ich rodzinom, w  Waszej intencji zostały odprawione dwie Msze św. jedna u Matki Bożej na Jasnej Górze i druga w Łagiewnikach w Sanktuarium Miłosierdzia Bożego, poza tym w Kamerunie i w Rwandzie siostry  też zamawiają każdego roku Msze  św. i uczestniczą w nich dzieci ze szkół.   Bardzo serdecznie Wam Wszystkim dziękuję za współpracę i życzę opieki Bożej w 2020 r.   

Teresa Gieńko, koordynatorka adopcyjna z Poznania

 

Boże Narodzenie 2019

Chrystus się rodzi, nas oswobodzi…

Drodzy Rodzice Adopcyjni  naszych dzieci w  Afryce.

I znów przyszło nam świętować z radością Tajemnicę Wcielenia Słowa Bożego. Jezus nam się narodził i ukazał się światu. Gwiazda przyprowadziła do Betlejem trzech Magów, którzy oddali Dzieciątku Nowonarodzonemu kosztowne dary: ZŁOTO, KADZIDŁO i MIRRĘ. Co ja przygotuję dziś Jezusowi z okazji Uroczystości Jego Narodzenia?  Życzę, Wam Kochani i sobie, abyśmy poprzez okres Adwentowy uzbierali jak najwięcej dobrych uczynków i złożyli je duchowo u stóp Dzieciątka w Dzień Bożego Narodzenia.  Radosnych, pełnych Pokoju i Miłości w gronie rodzinnym Świąt Bożego Narodzenia.

                                                                         Teresa Gieńko, koordynatorka adopcyjna z Poznania

Czym jest adopcja serca – adopcja na odległość ?

Jest to bardzo prosty gest ludzkiej solidarności między osobą bądź rodziną adoptującą dziecko na dystans, nie ma żadnych powiązań prawnych, a dziecko adoptowane nie wyjeżdża ze swego kraju w którym żyje.

Nadal przebywa w swoim kraju, jeśli jest to możliwe, w swojej rodzinie lub wśród swoich krewnych. Jednak pomoc rodziców adoptujących lub inaczej opiekunów, może wpłynąć decydująco na tworzeniu lepszej przyszłości dziecka. Celem takiej pomocy dzieciom z Kamerunu, jest przede wszystkim umożliwienie wykształcenia, które najczęściej jest odpłatne. Wpłacając określoną sumę na dane dziecko (200zł na rok ) pomagamy mu ukończyć szkołę podstawową i kontynuować naukę w szkole średniej. W przypadku naszych dzieci z Kamerunu, uczęszczają one do szkół katolickich i dzięki temu mogą jednocześnie pogłębiać swoją wiarę.

Jeśli sytuacja finansowa osób adoptujących pozwala na przekazanie większej sumy dodatkowo , niż ustalona minimalna składka, pieniądze te będą zawsze wykorzystane dla danego dziecka w zależności od sytuacji potrzeb rodziny czy szkoły.

Zazwyczaj między dzieckiem a osobami adoptującymi, wytwarza się więź emocjonalna, nie tylko ekonomiczna. Biorąc to pod uwagę, będą  przesyłane raz na rok informacje o dziecku, zdjęcia, bądź krótkie listy przez nie napisane. Można też wysłać na podany adres do Afryki  krótkie ( ze względu na konieczność tłumaczenia na język francuski ) listy do dzieci. Proszę jednak w tym względzie o cierpliwość i wyrozumiałość, ponieważ pomagając tym dzieciom, misjonarka prowadzi jednocześnie kilka innych dzieł misyjnych.

Do adopcji serca, wybierane są dzieci z rodzin wielodzietnych i bardzo biednych, sieroty, bądź nie mające któregoś z rodziców.

Gdyby sytuacja finansowa osoby adoptującej nie pozwalała na dalsze towarzyszenie dziecku, wystarczy o tym fakcie mnie powiadomić, przesyłając krótka wiadomość. W takiej sytuacji, postaram się znaleźć dziecku nowych opiekunów.

Powrót do szkoły.

W Kamerunie często bywa tak, że po wakacjach  nie wszystkie dzieci wracają do szkoły.  Starsze dzieci, to oczywiste, ponieważ adopcja serca ma już 8 lat, więc sporo dzieci skończyło swoją edukację. Jedni zakończyli na podstawówce, inni na gimnazjum jeszcze inni zdali maturę, dwóch poszło do seminarium, kilkoro już poszło na studia, jeden chłopak dostał stypendium na studia do Niemiec.

Są takie dzieci, szczególnie sieroty przekazywane z rąk do rąk w rodzinie, lub całe rodziny zmieniają miejsce zamieszkania. Misjonarka nie jest w stanie udzielić informacji, czy dziecko, gdzieś pojechało czy pójdzie do szkoły czy nie. Bardzo często dowiaduje się od innych, że rodzina wyjechała, lub dziecko zabrała inna ciocia. W tym wszystkim jest to dobre, że nie ma dzieci ulicy, bo rodzina choć ma często swoich dzieci siedmioro, to weźmie jeszcze po swojej siostrze, która zmarła następną piątkę.

Każda misjonarka mówi, że nawet jeden rok nauki nie jest stracony, bo dziecko przez rok wiele jest w stanie się nauczyć, oczywiście na jego warunki intelektualne. Musimy ciągle pamiętać, że do adopcji brane są dzieci najbiedniejsze i jest ich najwięcej  z wiosek, bo tam jest największa potrzeba.

Przy okazji szkoły czy przedszkola a szczególnie przy misji, dzieci są dożywiane, leczone, odciążone od pracy fizycznej, bo w szkole są  od 8 do 16. Często dostają od misjonarek ubrania, czy obuwie, tam dzieci chodzą w klapkach plastykowych, nieraz trzeba zakupić całej klasie takie klapki, ponieważ dzieci przychodzą w zniszczonym obuwiu np. w klapkach z połową  podeszwy.

Kiedy dziecko jest chore na malarię, idzie do szkoły nieraz z 5 km , bo matka czy babcia wie, że tam dostanie leki. Po otrzymaniu leków, dziecko w gorączce z bólem głowy musi znów wrócić do domu oczywiście na pieszo i w upale, ale już z nadzieją na wyzdrowienie, bo dostało leki.

Garść wiadomości z ziemi Afrykańskiej. 

Dzieci i ich rodziny oraz misjonarki są bardzo wdzięczni za Waszą pomoc materialną i duchową. Kościół w Afryce jest stosunkowo młody, wiara u ludzi też krucha, nie mają wielkich tradycji, która jak wiemy pomaga nam w wierze. W ich tradycji w dalszym ciągu prześladują wierzenia pogańskie i przeróżne magie. A więc nie jest im łatwo uwierzyć w jednego Boga i żyć według nauki Kościoła. Analfabetyzm też uniemożliwia poznawanie Boga, dlatego pomoc misjonarzy w edukacji dzieci i młodzieży jest bezcenna. Siostra misjonarka nie potrafi powiedzieć, ile młodzieży już skończyło swoją edukację z adopcji, ale jest ich sporo. Część poszła na studia, inni znaleźli pracę a jeszcze inni pozakładali swoje rodziny. Nie ważne, czy ukończą szkołę podstawową czy zdobędą zawód, w ich warunkach ważne jest to , że nauczyli się języka urzędowego ( francuski), pisać i rachować.

Od września roku szkolnego 2016/2017 nasza szkoła bierze udział w akcji „Adopcja serca”, której celem jest pomoc dzieciom z krajów Trzeciego Świata w zdobyciu wykształcenia. Zostaliśmy rodzicami adopcyjnymi.


Menu

E-Dziennik

KLIKNIJ TU ABY SIĘ ZALOGOWAĆ

Logujesz się pierwszy raz lub nie możesz się zalogować,
ZOBACZ INSTRUKCJE

Pomocna Dłoń

Opisz swój problem. Postaramy się pomóc Ci jak najszybciej. Dyskrecja zapewniona!
Wystarczy że KLIKNIESZ TUTAJ

Lipiec 2020
P W Ś C P S N
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

Ilość odwiedzin

918562

Statystyka

DARMOWE LICZNIKI